Facebook
Twitter
YouTube
Steam
Feed
Aplikacja Save!Project
dla Windows
Aplikacja Save!Project
Ta strona wykorzystuje ciasteczka w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych.
Rozumiem, nie pokazuj tej informacji ponownie.
Zarejestruj się Zaloguj się Jesteś członkiem naszej społeczności?

Kingdom Come: Deliverance

OsaX Nymloth / 2014-03-18 / Redakcyjna treść publiczna / Kingdom Come: Deliverance
Zaledwie kilka miesięcy temu świat usłyszał po raz pierwszy o Kingdom Come: Deliverance i z miejsca zakochał się w wizji czeskiego studia Warhorse. Bo oto w końcu doczekamy się gry, w której kolejne szablonowe uniwersum fantasy zostanie zastąpione przez naszą swojską, średniowieczną Europę, a elementy fantastyczne obecne będą co najwyżej w folklorze opowiadanym przez NPC-ów. Niesamowite jest to, że koncept, który z miejsca urzekł tysiące graczy na całym świecie, był jednocześnie mało atrakcyjny dla wydawców – cóż, źle dla nich, dobrze dla nas, bowiem Kingdom Come może być jedną z najciekawszych gier ostatnich lat. Wyobraźcie sobie połączenie najlepszych elementów z takich produkcji jak Wiedźmin, Mount & Blade, Skyrim i Dark Souls, wymieszajcie to z historycznymi wydarzeniami, podlejcie odrobiną Braveharta i spróbujcie nie rzucać sakiewkami w monitor. Ja przynajmniej nie mogę przestać.



Przede wszystkim dlatego, że twórcy głośno mówią: stop elfom, krasnalom i wszechobecnej magii! Koniec z rzucaniem kulami ognia w hordy orków, ratowania księżniczek z łap smoków, czy rabowania tysiącletnich ruin podczas rutynowego ratowania świata. Tym samym porzucany jest schemat, wedle którego w zasadzie każda gra RPG powinna zawierać elementy fantasy, inaczej nikt jej nie kupi. Udana zbiórka na Kickstarterze oraz olbrzymie zainteresowanie graczy i mediów wskazują jasno, że nie tylko twórcy Kingdom Come chcą odpocząć od pewnej schematyczności gatunku. I nie zrozumcie mnie źle, naprawdę lubię fantastykę – ba, historie niektórych światów znam pewnie nie zgorzej niż historię sporej części państw na naszej planecie, a fikcyjne panteony bogów mogę wymienić wraz ze stosowną mitologią, podczas gdy wierzenia na Ziemi nie są dla mnie w żadnym razie interesujące. Jednym słowem naprawdę lubię fantastykę. Ale też miło czasami od niej odpocząć, a Kingdom Come: Deliverance obiecuje przy okazji możliwość odwiedzenia średniowiecznej Europy.

I to Europy nie byle jakiej, odległej, ale tej całkiem bliskiej, bowiem akcja gry osadzona będzie na terytorium Czech – co oznacza, że w świecie Kingdom Come będziemy mogli poczuć się niemal jak w domu, a i w samej grze nie powinno zabraknąć tego specyficznego słowiańskiego ducha. XV wiek zaś oznacza, że będziemy świadkami sporych zmian na Starym Kontynencie, jak chociażby narodzin Husytyzmu, zawirowań na tronie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, powstawania potęgi domu Habsburgów oraz ich rywalizacji z rodem Luksemburgów. Niewątpliwie ten właśnie czas został wybrany specjalnie, bowiem to okres naprawdę idealnie nadający się do osadzenia weń akcji gry – śmierć starego króla, słabość nowego władcy i spisek mający na celu przejęcie władzy. To brzmi jak przepis na naprawdę zacną opowieść! Nie będziemy jednak wcielali się w żadnego herosa, który na własnych barkach poniesie całe królestwo w świetlaną przyszłość. Nie, zamiast tego gra rzuci nas w niezbyt przyjemne warunki, gdzie jako prosty syn kowala tracimy wszystko, co dla nas cenne. Z jednej strony, żądza zemsty będzie napędzać bohatera, z drugiej poczucie obowiązku względem swojego suwerena – ale to tylko jedna z możliwych motywacji, w końcu wiele zależy od samego grającego i jego wczucia się w postać. Ciekawostką jest to, że podczas przemierzania świata gry będziemy mogli spotkać wiele postaci historycznych.

Kingdom Come: Deliverance - Obraz 1


Obsadzenie w głównej roli takiego a nie innego bohatera sprawi, że będziemy mogli kształtować swoją historię wedle własnych pragnień i aktualnych możliwości. Będziemy tylko my i świat – oraz ewentualne obowiązki wobec naszego pana oraz lojalność względem króla. Otwartość świata pozwoli zarówno na podążanie za linią fabularną, zapoznanie się z historią odwiedzanych miejsc i zamieszkujących je postaci, jak i na swobodną eksplorację wcale nie tak małego świata. Może i pod względem rozpiętości mapy i kilometrów kwadratowych Kingdom Come nie robi takiego wrażenia, jak kilka wielkich sandboxów obecnych na rynku, ale nie oznacza to, że będziemy mogli przejść z jednego krańca mapy na drugi w ciągu kilku minut. Świat będzie wystarczająco duży i – przede wszystkim – wiarygodny i pełen detali. Twórcy wręcz tłumaczą, że nie chcą tworzyć na przykład setek generowanych losowo lochów i podziemi – zamiast tego dostaniemy kilka pieczołowicie dopracowanych lokacji, których odwiedzenie będzie czymś znacznie ciekawszym niż eksploracja bliźniaczo wyglądających jaskiń ze Skyrima.

Wspomniałem o wiarygodności świata i warto w tym momencie podkreślić, jak wielką wagę przykłada Warhorse Studios do tego, aby stworzone przez nich uniwersum żyło i reagowało z należytą dozą realizmu. Nie chodzi tylko o to, że lokacje zostały zaprojektowane na bazie prawdziwych, historycznych map i tego, jak dawniej wyglądały zamki, wsie i miasta. To także wielki plus, zwłaszcza dla fanów europejskiego średniowiecza, ale realizm dotyczy tak naprawdę całej gry. Postacie będą posiadały swoje potrzeby, chłopi będą uprawiać pola, łowić ryby, albo przenosić worki świeżo zmielonej mąki od młynarza do magazynów, aby wieczorem utopić się w beczce rozwodnionego piwa. Lokalne obszczymurki, podchmielone cienkiuszem w karczmie mogą zaczepiać przechodniów, a co wyżej urodzeni będący akurat w okolicy nie omieszkają obrzucić całego towarzystwa pogardliwym spojrzeniem. I gracz będzie mógł wpływać na to, co się dzieje w tym świecie – z pewnością podwędzenie wędki sprawi, że nieszczęśliwy rybak zajmie się czym innym, albo pójdzie szukać zguby w pobliskich haszczach. Grając postacią nakierowaną na charyzmę i zręczne manipulowanie słowem, będziemy mieć możliwość okradzenia z resztek złota pijanych kupców w karczmie, a co bardziej pozbawieni skrupułów gracze na pewno pozbawią ciężaru sakiewki niejednego przechodnia w tłumie zmierzającym na poranny targ.

Kingdom Come: Deliverance - Obraz 2


Realistyczna ma być także walka, która może i nie będzie aż tak częstym elementem jak w wielu innych cRPG-ach, ale i tutaj trafi się niejedna sytuacja, w której chwycenie za oręż będzie najlepszym rozwiązaniem. Warhorse chwali się zupełnie unikalnym systemem walki, w którym każdy ruch i cios ma swoje odzworowanie. Wyprowadzać będziemy mogli dość standardową gamę ciosów, które umiejętnie połączone dadzą lepszy efekt, a wszystko to będziemy obserwować z perspektywy pierwszej osoby. Sterowanie ma być stosunkowo proste, ale jednocześnie dawać całkiem szerokie możliwości, oczywiście przy zachowaniu realizmu – twórcy specjalnie konsultowali się ze znawcami XV-wiecznych technik walki, by należycie dopracować ten element rozgrywki. Rzeczą raczej niespotykaną w grach jest sposób symulacji i reakcji miecza oraz przeciwnika – zamiast prostej informacji o "pudle" albo "trafieniu", Kingdom Come wykorzysta realistyczną fizykę, sprawiając że miecz po trafieniu odbije się na przykład od metalowego hełmu, podobnie jak dzierżąca miecz dłoń, a na samym pancerzu pojawi się wgniecenie. Oczywiście sam przeciwnik również zachowa się tak, jak powinna zachować się osoba, w której hełm właśnie przydzwioniono czymś żelaznym. Możemy więc oczekiwać, że walki w Kingdom Come: Deliverance bardziej zapadną w pamięć niż energiczne zaklikiwanie wrogów za pomocą lewego przycisku gryzonia. Ciekawie brzmi zapowiedź, wedle której poza małymi potyczkami i pojedynkami, gra zaoferuje również możliwość wzięcia udziału w znacznie większych bataliach, w których po obu stronach brało udział tysiące żołnierzy. Sądząc ze zwiastunów, być może trafimy nawet na pola naszego rodzimego Grunwaldu. Z pewnością w grze pojawi się przynajmniej wątek albo postać związana z naszym krajem.

Kingdom Come: Deliverance - Obraz 3


Wracając do samej postaci, tutaj również będziemy mieć swobodę w rozwijaniu bohatera. Mamy mieć dostępne trzy główne ścieżki "kariery". Ścieżka wojownika wydaje się być najbardziej standardowa, skupiająca się na noszeniu jak najlepszego pancerza, a następnie zmierzaniu w sam środek bitwy – samemu bądź wraz z doborowym towarzystwem, które udało się przekonać do walki za słuszną sprawę. Osoby preferujące mniejszy tłok i niezwracanie na siebie uwagi na pewno ucieszą się, mogąc wybrać drogę bardziej zręcznego i cichego bohatera, który pozbawiać będzie przeciwników głównie majątków, a w razie czego może uciec się do skrytobójczego ciosu bądź skorzystać z solidnego łuku i kołczanu strzał. Ostatnia ścieżka to coś dla tych, którzy wolą przebywać w zamtuzie podczas bitew, gościć u wielkich tego świata, zjednywać sobie ludzi, zyskiwać sojuszników i ogólnie używać mózgu i giętkego języka do zdobywania tego, czego potrzebują. Wszystkie te możliwości oczywiście będą miały swoje dobre i złe strony, i tylko od gracza zależeć będzie, czy jego bohater będzie ucieleśnieniem dobrego rycerza, chytrego złodzieja, czy też chciwego barda. Albo i na odwrót, będziemy mogli zostać spragnionym złota bandytą, łotrzykiem działającym dla większego dobra albo złotoustym szpiegiem.

Podczas wykonywania zadań – które mają zdecydowanie odbiegać od schematycznego "wytłucz robactwo w piwnicy" oraz "zanieś, przynieś, pozamiataj i zabij to, co znajdziesz na końcu korytarza", i zaoferują znacznie ciekawsze zajęcia, jak chociażby pracę średniowiecznego detektywa, czy oblężenie bandytów w ich kryjówce – przyda się oczywiście ekwipunek. Pod tym względem fani detali i dbania o wygląd swojej postaci poczują się jak w niebie – raczej niewiele gier oferuje możliwość założenia na swoją postać aż 20 przedmiotów. Od elementów pancerza, pasów, rękawic, poprzez broń i tarcze, a na dodatkach typu łańcuchy, czy pierścienie skończywszy. Jakby tego było mało, na każdą postać przypadać będą aż cztery wartswy ubrań/pancerza – co oznacza, że możliwości personalizacji wyglądu bohatera będą nieporównywalnie większe niż w jakimkolwiek innym tytule! Warto też wziąć pod uwagę, że każdy element założonego ekwipunku będzie odpowiednio wpływał na postać, przykładowo skradanie się w zbroi płytowej to raczej zły pomysł, ale już całkiem dobry wybór kiedy trzeba przeprowadzić frontalny atak na umocnione pozycje wroga. Wracając na chwilę do zadań, możemy spodziewać się przyzwoitej ilości dodatkowych misji, w których często rozwiązanie można osiągnąć na więcej niż jeden sposób.

Kingdom Come: Deliverance - Obraz 4


To wszystko brzmi dobrze, a to przecież nie koniec. Należy pamiętać, że za oprawą graficzną stoi silnik CryEngine, który należy do jednych z najpotężniejszych na rynku – i to widać, bowiem gra już na etapie wczesnej alfy robi naprawdę dobre wrażenie. Jeśli zaledwie 25 osób zdołało stworzyć to, co widzimy obecnie, i to w ciągu zaledwie dwóch lat, to możemy być spokojni, że za nieco ponad rok zobaczymy naprawdę świetnie wyglądający produkt. Rozważane jest także wsparcie dla Oculus Rifta, niemal pewne jest również wsparcie dla społeczności modderskiej z racji użycia tego, a nie innego silnika.

Jedyne co nieco martwi, to fakt, że Kingdom Come: Deliverance ma pojawić się dopiero w czwartym kwartale 2015 roku, a i to jedynie jako pierwszy akt. Kolejne akty – łącznie trzy – mają pojawiac się w przeciągu dziewięciu miesięcy od poprzedniego, co sprawia, że na zamknięcie tej trylogii jeszcze sobie poczekamy. Niewątpliwie jednak jest na co czekać.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz:

Reklama

Nadzieje

Realistyczny RPG to coś, czego na rynku brakuje
Słowiański klimat
Unikalne spojrzenie na pojedynki oraz bitwy z użyciem broni białej
Nieliniowa fabuła, otwarty świat
Grafika już teraz robi naprawdę niezłe wrażenie
Wsparcie dla modderów

Obawy

Aż dziewięć miesięcy pomiędzy ukazaniem się kolejnych aktów
Ostateczna cena "trylogii"

Najnowsze

2017-03-04 HELLION - wrażenia z wersji Alpha / Dziennik pokładowy, wpis nr 7: Minął już tydzień odkąd obudziłem się z kriogenicznego snu.
2016-09-18 For Honor - wrażenia z testów wersji Alpha / Na nową produkcję Ubisoftu świat zwrócił uwagę podczas E3 w 2015 roku, kiedy to For Honor zadebiutowało świetnie zrealizowanym zwiastunem.
2016-02-11 Kona: Day One / Najbardziej interesują mnie gry w pewien sposób wyjątkowe. Nie mam na myśli grafiki lub ciekawej mechaniki, ale klimat oraz historię.
Pokaż pełną listę

Najpopularniejsze

2013-11-05 X-COM: Enemy Within / Studio Firaxis postawiło kiedyś przed sobą ambitny cel - postanowiło wziąć na tapetę markę X-COM i ją wskrzesić. Było to wyzwanie trudne z kilku powodów.
2014-03-18 Kingdom Come: Deliverance / Zaledwie kilka miesięcy temu świat usłyszał po raz pierwszy o Kingdom Come: Deliverance i z miejsca zakochał się w wizji czeskiego studia Warhorse.
2014-01-28 Alien: Isolation / Gracze to istoty marudne i pamiętliwe, a każdy tytuł z wyższej półki jest przez nich gruntownie prześwietlany. I biada, jeśli jakaś obiecująca, długo wyczekiwana produkcja okaże się porażką.
Pokaż pełną listę

Reklama