Facebook
Twitter
YouTube
Steam
Feed
Aplikacja Save!Project
dla Windows
Aplikacja Save!Project
Ta strona wykorzystuje ciasteczka w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych.
Rozumiem, nie pokazuj tej informacji ponownie.
Zarejestruj się Zaloguj się Jesteś członkiem naszej społeczności?

Dark Souls 3: Ashes of Ariandel - w krainie mroźnego popiołu

OsaX Nymloth / 2016-10-29 / Artykuł / Redakcyjna treść publiczna
Kręcę się po osadzie kruków w Ashes of Ariandel, zaglądając w każdy kąt i rozmyślając nad następnym krokiem. Wszędzie walają się szczątki tutejszych mieszkańców w mniej lub bardziej zaawansowanym stadium rozkładu, okazjonalni nadal żywi tubylcy z reguły niemrawo starają się zejść mi z drogi. Ruszam niezdecydowany czymś, co wydaje się być główną ścieżką prowadzącą ku widocznym kawałek dalej budynkom i w myślach zastanawiam się, czego pilnują rycerze z Millwood w tej rozpadającej się wieży na skraju klifu. Omal nie zauważam, że wpadam prosto w zasadzkę kruczego rycerza, któremu nie w smak było, że ktoś ot tak wędruje przez jego włości. Walka trwa z dobrą minutę, ale zostaje przerwana w połowie - przyzwanie. Będąc w przymierzu Ostrzy Mrocznego Księżyca muszę zaakceptować wołanie o pomoc nieznanego podróżnika z innego świata. Z grymasem niezadowolenia obserwuję jak mój przeciwnik nagle rozgląda się wokół, zaskoczony moim zniknięciem, a po chwili cały świat spowija ciemność.

Dark Souls 3: Ashes of Ariandel - w krainie mroźnego popiołu  - Obraz 1


Przybywam i okazuje się, że znajduję się w tej samej wiosce, z której dopiero co mnie przyzwano. Z tym, że nigdzie w zasięgu wzroku nie ma żadnej żywej duszy, żadnego poruszenia. Widać jedynie ciała pokonanych jakiś czas temu mieszkańców i innych istot, ale ani śladu po osobie, która mnie przyzwała, ani po najeźdźcy. Nie widząc innej drogi, ruszam znowu ścieżką, na której w moim świecie nadal czeka kruczy rycerz i podążam śladami gospodarza tego świata. Otwarte bramy, wyważone drzwi, trupy. Wszystko to wskazuje mi drogę, opowiadając krwawą historię. Nadal nikogo nie dostrzegam. Po kilkuset krokach dochodzę do czegoś na kształt kościoła lub biblioteki i zaglądam do środka. Pustka. Ciemna, odpychająca pustka obiecująca jedynie rozczarowanie. Nigdy nie byłem w tej części osady i nie mam pojęcia, co też czyha na mnie dalej i dokąd w ogóle wiedzie droga, którą tutaj przybyłem. Wkraczam do środka budynku, rozglądając się w próbie zrozumienia czym jest to miejsce i gdzie może podziewać się tutejszy popiół. Albo najeźdźca, który nadal pozostaje w ukryciu przed moimi oczami, albo sam zgubił się w innej części Ariandel. Wtem słyszę kroki. Dochodzą z piętra. Znajduję schody i biegnę ku odgłosom walki, które szybko cichną. Ale to blisko. Mijam korytarze i wybiegam na otwartą przestrzeń dokładnie pod nogi gospodarza, tego którego przymierze mnie wezwało. Tego, którego miałem chronić. Zobaczyłem iskierkę zaskoczenia w jego spojrzeniu, a potem coś, co mnie przeraziło. Zrozumiałem, że jest on równie obcy tutaj, co ja i żaden z nas nie ma pojęcia, dokąd należy się dalej udać.

Dark Souls 3: Ashes of Ariandel - w krainie mroźnego popiołu  - Obraz 2


Rozpoczęliśmy więc wspólną wędrówkę. Kluczyliśmy rozgałęziającymi się górskimi ścieżkami, które równie często wiodły do zasadzek albo wiły się do miejsc, w których już byliśmy. Tocząc walkę niemal co kilka kroków udawało się nam jednak poruszać w kierunku nieznanego. W górę, potem w dół i znowu w górę, a potem zejście w podejrzanie wyglądającą dolinę. Która oczywiście skrywała wyjątkowo nieprzyjemnych przeciwników. Na szczęście co dwa popioły, to nie jeden i jakoś udało się nam przeżyć. Wkrótce natknęliśmy się na zejście do czegoś, co na pierwszy rzut oka wydawało się być jaskinią - okazało się jednak, że to jakieś podziemia, których celu istnienia nie udało się nam zgłębić. W środku znaleźliśmy być może coś, co kiedyś służyło za kryptę. Obecnie jednak było wręcz wylęgarnią much - na podłodze i ścianach znajdywały się setki tysięcy jaj, a olbrzymie insekty nie były zachwycone naszym wtargnięciem. Nie stanowiły one co prawda żadnego wyzwania, ale wydzielana przez nie toksyna była prawdziwym utrapieniem. Sam byłem już na dwóch ostatnich butelkach estusa, ale host - osoba, za którą byłem w jakimś stopniu odpowiedzialny - był ledwo żywy. Bijąc się przez chwilę z wątpliwościami wyjąłem z ekwipunku Boskie Błogosławieństwo - moje ostatnie - i zostawiłem je na podłodze, po czym użyłem gestu przywołania. Dostrzegł moje wysiłki i podniósł ostrożnie drogocenną buteleczkę, dziękując mi za pomocą gestów oraz drewnianych, rzeźbionych “emocji” sporządzonych w dawnych czasach przez pewnego giganta. Pokrzepieni - jeden na ciele, drugi na duchu - mogliśmy wznowić naszą podróż. Mijaliśmy mroczne korytarze wypełnione paskudztwem, gubiliśmy kilka razy drogę, aż w końcu wyszliśmy w dobrze nam znanej “kaplicy” górującej nad kruczą osadą. Zorientowaliśmy się też, że liniowy most łączący ją z resztą świata został zniszczony, tworząc jednakże pewnego rodzaju drabinę, za pomocą której mogliśmy dostać się na dół.

Droga na samo dno doliny była piekłem i można ją porównać do tego, co przeżyłem niegdyś na trasie do The Great Hollow w Dark Souls 1. Biegliśmy po splątanych, olbrzymich korzeniach będąc nieustannym celem ataków, a z oddali strzelali do nas olbrzymi używający wielkich, potężnych łuków. Zaiste połączenie drogi do The Great Hollow z legendarnymi strażnikami Anor Londo. Tylko cudem udało się nam zejść na sam dół.

Dark Souls 3: Ashes of Ariandel - w krainie mroźnego popiołu  - Obraz 3


A tam czekał on. W towarzystwie ostatniego olbrzymiego wojownika. Najeźdźca. Ten, który sprawił, że w ogóle pojawiłem się w tym świecie. Miał na sobie nieznaną mi zbroję, hełm z Catariny oraz kosę. Spędził w tym dole niemalże godzinę, cierpliwie wyczekując naszego nadejścia, ale najwyraźniej nie spodziewał się furii, jaka nas ogarnęła na jego widok. Walka była zażarta i szybka, co prawda oboje byliśmy na skraju śmierci, ale to jednak czerwony drań padł jako jedyny na splugawiony krwią śnieg. Olbrzymi wojownik dzierżący topór zataczał wokół nas kręgi, ale nie atakował, jakby nawet on zdawał sobie sprawę, że ta wendeta ma pierwszeństwo. Znikając z tego świata zdołałem usłyszeć pełen radości okrzyk mojego kompana. Wracałem do siebie.

I wróciłem, prosto w objęcia kruczego rycerza, który cierpliwie czekał na mnie. I oczywiście dziad był wyleczony. Rozpoczął się kolejny taniec śmierci.

Dark Souls 3: Ashes of Ariandel - w krainie mroźnego popiołu  - Obraz 4


-----------------------------------------------------------


Powyższy tekst jest w zasadzie jednym z wielu przykładów na to, jak niesamowicie unikalnym systemem integracji elementów sieciowych może pochwalić się seria Dark Souls. Dotyczy to w zasadzie każdej gry z serii i równie dobrze mogłaby dotyczyć pierwszych Soulsów, a nie najnowszych z pierwszym wydanym DLC. Dla każdego multi w DS oznacza coś innego - niektórzy wzburzają się na inwazje, grają offline i stronią od kooperacji. Inni chętnie korzystają z pomocy graczy, ale nijak nie chcą brać udziału w inwazjach. A jeszcze inna grupa ma pomaganie w głębokim poważaniu i żyje dla PvP. A jaki jest wasz stosunek do napotykanych online graczy?

Komentarze

Dodaj nowy komentarz:

Reklama

Najnowsze

2017-05-17 / Artykuł Czy warto kupić Planescape: Torment Enhanced Edition? / Co można napisać o klasyku takim jak Planescape: Torment? O dziele, które przez wielu uznawane jest za absolutny majstersztyk i niedościgniony wzorzec w całym gatunku komputerowych gier RPG? ...
2017-05-14 / Artykuł Pyrkon - relacja / Który dzisiaj mamy dzień? Pytam, bo moje wspomnienia nadal kierują się ku końcowi kwietnia.
2016-11-03 / Felieton Twórcy No Man's Sky potrzebują sloganu! / Każda solidna firma ma swoje motto. To taki moralny kompas, który wyznacza drogę i jest podwaliną wszystkich działań. Przykładów jest mnóstwo i są nader interesujące.
Pokaż pełną listę

Najpopularniejsze

2014-08-18 / Artykuł Telltale Games - od zera do bohatera / Pewnie powiecie, że historia firmy produkującej przygodówki musi być nudna.
2013-12-03 / Wywiad SUPERHOT - wywiad z Łukaszem "Spierkiem" Spierewką / Kilka miesięcy temu Polakom udało się narobić sporego zamieszania w sieci, nie pierwszy raz zresztą.
2013-12-30 / Artykuł 2013 za nami - redakcyjne podsumowanie roku / Rok 2013 chyli się ku końcowi. Za nami sporo dużych premier, kilka ekscytujących debiutów i niejedno większe rozczarowanie.
Pokaż pełną listę

Reklama