Facebook
Twitter
YouTube
Steam
Feed
Aplikacja Save!Project
dla Windows
Aplikacja Save!Project
Ta strona wykorzystuje ciasteczka w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych.
Rozumiem, nie pokazuj tej informacji ponownie.
Zarejestruj się Zaloguj się Jesteś członkiem naszej społeczności?

Czy warto kupić Planescape: Torment Enhanced Edition?

OsaX Nymloth / 2017-05-17 / Artykuł / Redakcyjna treść publiczna
Co można napisać o klasyku takim jak Planescape: Torment? O dziele, które przez wielu uznawane jest za absolutny majstersztyk i niedościgniony wzorzec w całym gatunku komputerowych gier RPG? O produkcji, o której napisano już setki tysięcy stron, zarówno fanowskich recenzji, inspirowanych opowiadań czy też bardziej profesjonalnych analiz sukcesu dziecka Black Isle Studios. Cóż więc mogę napisać?



Jedno mogę na pewno! Opowiedzieć wam, jak w praktyce wygląda wydana niedawno odświeżona wersja niedoścignionego po dziś dzień Tormenta. Uprzedzając: byłem sceptyczny. Do podobnych remasterów studia Beamdog podchodziłem mocno krytycznie, nie widząc większego sensu w płaceniu za grę, którą już i tak posiadam. Czasami w kilku egzemplarzach. Owszem, zarówno Enhanced Edition serii Baldur’s Gate, jak i pierwszego Icewind Dale pozwalały na bezproblemową rozgrywkę na nowoczesnych systemach operacyjnych i w wysokich rozdzielczościach, to jednak podobne efekty można osiągnąć stosując popularne modyfikacje do oryginalnych gier. Achievementy? Miły dodatek. Ale tym, co już zupełnie odpychało i nadal powstrzymuje mnie przed zakupem edycji od Beamdoga są zmiany w samych grach: “pomieszanie” czarów w obu seriach, czy też zamiana filmików z serii o Dziecku Bhaala oraz odważenie się na stworzenie dodatku robiącego za pomost pomiędzy jedynką a dwójką. To wszystko sprawiło, że na Enhanced Edition zerkałem z podejrzliwością.

W przypadku Planescape: Torment Enhanced Edition jest jednak - na szczęście! - inaczej. Być może nauczeni krytyką wcześniej wspomnianych tytułów, a być może onieśmieleni podchodzeniem do opowieści o Bezimiennym, studio Beamdog postanowiło podejść do tematu odświeżenia klasyka bardzo zachowawczo, co wyszło grze na dobre.

Czy warto kupić Planescape: Torment Enhanced Edition? - Obraz 1


Przede wszystkim EE wprowadza możliwość bezproblemowej gry w tego niespełna dwudziestolatka w natywnej rozdzielczości monitora - aż do medialnych w ostatnim czasie 4K. Gra wykrywa ją automatycznie, co jest trochę średnim pomysłem, ale niewątpliwie upraszcza sprawę dla mniej wtajemniczonych graczy. Bez problemu zagramy więc w dowolnej w zasadzie rozdzielczości i na dowolnym systemie. Owszem, podobne efekty dadzą odpowiednie fanowskie mody, ale na tym zmiany się nie kończą. Beamdog wprowadziło również kilka innych opcji, takich jak możliwość sporego przybliżania i oddalania obrazu, blokowania wysokości kamery, czy też włączenie trybu jej podążania za postacią. Możemy włączyć inne udogodnienia, takie jak obrysy postaci (nie polecam), ale najlepsze w tym wszystkim jest to, że właśnie możemy, ale nie musimy. Nikt nas nie zmusza do gry z włączonymi udogodnieniami, możemy równie dobrze wyłączyć wszystkie nowości (stosownie oznaczone w menu opcji) i grać jak przed przeszło dekadą - jedyna różnica to rozdzielczość.

Opcje graficzne i przystosowanie do sprzętu XXI wieku to nie wszystko i bądźmy szczerzy - chyba nikt nie spoglądałby przychylnie na aż tak minimalistycznego remastera. Developerzy również o tym wiedzieli i wprowadzili kilka innych modyfikacji w samej rozgrywce, które są po prostu drobnymi ulepszeniami poprawiającymi “jakość gry”, jeśli można to tak określać. Przykładowo powraca znany z innych gier opartych na silniki Infinity klawisz TAB podświetlający wszystkie leżące na ziemi przedmioty lub schowki i inne obiekty interaktywne. Wiele rzeczy leżących na ziemi możemy pozbierać za pomocą jednego klawisza, postaci lepiej radzą sobie z wyszukiwaniem ścieżek, wyeliminowano również sporą rzeszę bugów. Miłym bonusem jest również zremasterowana ścieżka dźwiękowa.

Czy warto kupić Planescape: Torment Enhanced Edition? - Obraz 2


Jeśli chodzi o treść, ta pozostaje bez większych zmian. Bez obaw! Jedyne poprawki zostały wprowadzone pod nadzorem samego Chrisa Avellone, który osobiście pilnował całego procesu - a i tak dotyczyło to głównie literówek, czy też niespójności w nazwach. Dla nas zaś najważniejsze jest to, że Planescape: Torment Enhanced Edition zawiera pełną polską wersję językową.

Minimalizm. Konserwatyzm. Różnie można określić tego remastera, ale chyba wszyscy się zgodzimy, że w przypadku gry takiej jak Planescape:Torment, wszelka większa ingerencja byłaby herezją. Tymczasem otrzymujemy produkt wspierający nowoczesny sprzęt i systemy operacyjne, oferuje dostosowanie do wysokich rozdzielczości i posiada kilka przydatnych poprawek oraz zmian, których jednak nikt nam nie narzuca na siłę. I nadal możemy cieszyć się polską wersją językową. Weteranów może to nie przekona, ale osoby, które nigdy nie miały z Tormentem do czynienia (albo którym nie chciało się bawić w modowanie), powinny się zainteresować tą produkcją.

Komentarze

Dodaj nowy komentarz:

Reklama

Najnowsze

2017-05-17 / Artykuł Czy warto kupić Planescape: Torment Enhanced Edition? / Co można napisać o klasyku takim jak Planescape: Torment? O dziele, które przez wielu uznawane jest za absolutny majstersztyk i niedościgniony wzorzec w całym gatunku komputerowych gier RPG? ...
2017-05-14 / Artykuł Pyrkon - relacja / Który dzisiaj mamy dzień? Pytam, bo moje wspomnienia nadal kierują się ku końcowi kwietnia.
2016-11-03 / Felieton Twórcy No Man's Sky potrzebują sloganu! / Każda solidna firma ma swoje motto. To taki moralny kompas, który wyznacza drogę i jest podwaliną wszystkich działań. Przykładów jest mnóstwo i są nader interesujące.
Pokaż pełną listę

Najpopularniejsze

2014-08-18 / Artykuł Telltale Games - od zera do bohatera / Pewnie powiecie, że historia firmy produkującej przygodówki musi być nudna.
2013-12-03 / Wywiad SUPERHOT - wywiad z Łukaszem "Spierkiem" Spierewką / Kilka miesięcy temu Polakom udało się narobić sporego zamieszania w sieci, nie pierwszy raz zresztą.
2013-12-30 / Artykuł 2013 za nami - redakcyjne podsumowanie roku / Rok 2013 chyli się ku końcowi. Za nami sporo dużych premier, kilka ekscytujących debiutów i niejedno większe rozczarowanie.
Pokaż pełną listę

Reklama