Facebook
Twitter
YouTube
Steam
Feed
Aplikacja Save!Project
dla Windows
Aplikacja Save!Project
Ta strona wykorzystuje ciasteczka w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych.
Rozumiem, nie pokazuj tej informacji ponownie.
Zarejestruj się Zaloguj się Jesteś członkiem naszej społeczności?

Tropico 5 PC

OsaX Nymloth / 2014-05-31 / Redakcyjna treść publiczna / Tropico 5
Czas upływa, a El Presidente nadal dzielnie trzyma się swojego prezydenckiego stołka na karaibskiej wyspie, pełnej plantacji bananów, dzikich wściekłych lam i problemów do rozwiązania. Czy najnowsza odsłona serii Tropico wprowadza pożądany powiew świeżego powietrza, czy jest może odcinaniem kuponów, na które nabiorą się tylko najwierniejsi fani?

Odpowiadając od razu na to pytanie, mogę napisać tylko: Tropico 5 to nadal ta sama gra, tyle że nieco odświeżona tu i tam, aczkolwiek brakuje jej pewnych szlifów i wykończenia, które dodałoby produktowi wartości. Niemniej, jest to na pewno krok w dobrym kierunku, zwłaszcza na tle czwartej części cyklu, która była niczym innym jak trójką na lekkich sterydach.



Wybrawszy się w podróż na tropikalną wyspę ponownie wcielamy się w rolę El Presidente, od którego woli zależy to, jak potoczą się losy małego narodu, traktującego rum jako remedium na wszystko i skarb narodowy w jednym. Podobnie jak w poprzednich częściach możemy rozpocząć grę od kampanii, w której jednak tworzymy nie samą postać prezydenta, a... założyciela całej dynastii. To jedna z bardziej reklamowanych zmian w grze, która wprowadza nową mechanikę do gry – aczkolwiek kosztem bardziej wyspecjalizowanych postaci. Obecnie każdy członek dynastii miłościwie panującej nad Tropico może posiadać tylko i wyłącznie specjalną cechę – taką jak większa sympatia światowych potęg, tańsze budynki administracyjne i tym podobne – podczas gdy zupełnie znikły z gry dodatkowe elementy takie jak historia postaci, edukacja i inne, które pozwalały na wykreowanie idealnego El Presidente dla każdego. Z drugiej strony, posiadanie całej dynastii pozwala na efektywne wykorzystywanie członków rodu i ich cech specjalnych.

Jakkolwiek by nie patrzeć na kwestie rodu bananowej republiki, to znaczenie dynastii dla rozgrywki nie jest wielkie – ot, okazjonalnie pojawiają się podczas kampanii misje pozwalające wysłać kogoś z rodzinki w świat, co skutkuje rozmaitymi efektami. Członków rodu można również wykorzystać jako menadżerów i to w zasadzie tyle – straciliśmy nawet możliwość bezpośredniej kontroli poczynań El Presidente. Koniec z wysyłaniem spracowanego biedaka na teren każdej większej budowy i plantacji cukru! Skoro już o menadżerach wspomniałem, to jest to jedna z ciekawszych nowości – wśród obywateli wyspy można odnaleźć osoby szczególnie uzdolnione, które można posadzić na bardziej odpowiedzialnych stołkach niemal każdego typu budynku produkcyjnego lub usługowego, celem lepszej "utylizacji" ich zdolności. I tak w fabryce warto postawić na kogoś dającego lepszą wydajność tejże placówki, w operze obok dzielnicy mieszkalnej można na menadżera wybrać kogoś upiększającego okolicę, a wydobycie ropy będzie jeszcze bardziej zyskowne ze specem od czarnego złota. W kopalni zaś do ludzi z niskimi dochodami warto wrzucić speca od agitowania, który zadba o odpowiednie wsparcie reżimu.

Tropico 5 - Obraz 1


Jak prezentuje się sama rozgrywka? W zasadzie to dokładnie tak samo jak w poprzednich odsłonach serii – startując z najbardziej podstawowymi zasobami i grupką średnio zadowolonych (i rozgarniętych) obywateli, gracz musi przeistoczyć biedną wyspę w... cokolwiek chce. Jako El Presidente możemy dać się poznać jako miłośnik industrializacji, stawiający co krok nowe fabryki i nie spoglądający przychylnym wzrokiem na miłośników drzew. Albo zbudować turystyczne el dorado, w którym bogaci tego świata będą wydawać fortuny na rozrywki takie jak zwiedzanie Autentycznych Antycznych Ruin, które wcale, a wcale nie zostały zbudowane przedwczoraj. Tropico może stać się imperium wydobywczym, albo czołowym dostawcą ananasów na świecie, miejscem bogatym i wolnym, albo biednym i wyzyskiwanym, którego mieszkańcy poddawani są ciągłej inwigilacji – wszystko zależy od samego gracza i jego podejścia do rządzenia. Jedynym czynnikiem ograniczającym poczynania El Presidente mogą być albo wybory i konieczność zyskania sobie głosów (tudzież uciszenia niezadowolonych mieszkańców, w ten czy inny sposób), albo fakt grania w kampanię, gdzie trzeba mimo wszystko skupić się na wykonywaniu kolejnych celów misji.

Historia w nowym Tropico to typowa opowiastka, w której tajemniczy Zakon snuje plany przejęcia kontroli nad światem, a jego narzędziem niespodziewanie staje się nasz założyciel dumnego rodu władców niewielkiej, karaibskiej wysepki. Kampania przeprowadza gracza przez kilka er (od kolonialnej, do mniej więcej teraźniejszości), z których każda kolejna odblokowuje nowe możliwości: nowe rodzaje budynków, ulepszone wersje już znanych budowli i placówek, nowe edykty, a także – nowość w serii – technologie. Rozpoczynając w erze kolonialnej, Tropico jest jedynie jedną z kolonii Wielkiej Brytanii, od której dopiero trzeba uzyskać niezależność. Ogłoszenie niepodległości, ustalenie konstytucji i wejście w kolejne epoki to niewątpliwie jeden ze smaczków gry pozwalający także na pełniejsze zapoznanie się z wszystkimi możliwościami danego etapu w historii świata, rzucając do tropikalnego garnka nowe składniki dokładnie wtedy, kiedy trzeba – pozwalając uniknąć znużenia oglądaniem ciągle tych samych struktur.

Tropico 5 - Obraz 2


Kampania jest także dosyć zmieniona w stosunku do poprzednich gier z serii, a to za sprawą faktu, że w zasadzie cały czas gracz zajmuje się tymi samymi dwiema wyspami, lawirując między jedną a drugą w zależności od misji. Widzę sens w tym założeniu, które miało pozwolić na uniknięcie schematów rozpoczynania każdej nowej misji od tego samego zestawu "kilka domów, pałac i plantacja kukurydzy" i konieczności budowania wszystkiego od zera. Niemniej, obecny system wcale nie wydaje mi się być lepszy – po kilku godzinach na wyspie A, konieczność przybycia ponownie na wyspę B sprawia, że przez początkowe minuty człowiek sprawdza po prostu to, co w ogóle wcześniej na tej wyspie zrobił, jakie branże funkcjonują i czy przypadkiem kopalnie nie wyczerpały swoich zasobów. To naprawdę ważna sprawa, bowiem surowce nie odnawiają się magicznie z każdym powrotem i może się okazać, że na wyspie na której XX godzin temu zbudowało się potężną gospodarkę opartą na eksporcie stali, właśnie wyczerpało się ostatnie złoże węgla. A to naprawdę bardzo, ale to bardzo zła sytuacja dla każdego, nie tylko dyktatora. Oczywiście sytuację można próbować ratować na rozmaite sposoby – wynamując geologów, aby jednak znaleźli coś jeszcze w głębi ziemi, wynajdując specjalne technologie, albo próbując sprowadzać dany surowiec z zagranicy. Ta ostatnia opcja jest warta tym szczególniejszego rozpatrzenia, bowiem w Tropico 5 pojawiła się możliwość handlowania bezpośredniego. Każdy dok pozwala na posiadanie jednego okrętu handlowego, który można wysyłać w świat celem eksportu lub importu – oferty znajdowane w ten sposób są zazwyczaj przynajmniej minimalne lepsze od cen rynkowych, co pozwala na przykład na sprzedaż uranu nazistom za cenę niemal dwukrotnie większą. Problem w takim przypadku byłby tylko taki, że oferta ta jest ograniczona czasowo – i oczwiście wkurzyłaby aliantów, którzy z kolei mogliby spróbować dokonać inwazji na wyspę, co może się skończyć marnie przy braku odpowiedniej armii.

W przypadku gry w multi (tak, Tropico 5 posiada pełnoprawny moduł multiplayer), możliwa staje się współpraca dwóch dyktatorów – w przypadku inwazji, zawsze można rozkazać brawurowym żołnierzom ruszyć na wspólnego nieprzyjaciela lub pogrozić agresorom za pomocą nuklearnego palca. Możliwa jest także pomoc w zakresie gospodarczym – dzielenie się zasobami, prósby o wsparcie finansowe i tak dalej – ale zawsze trzeba mieć oko na możliwość, że przechodząca obok naszego miasta ekspedycja sąsiada-dyktatora wcale nie ma pokojowych zamiarów.

Tropico 5 - Obraz 3


Pod względem samej rozgrywki, rdzeń pozostał bez zmian, pozwalając na budowę egzotycznego raju wedle własnego widzimisię – ludziom trzeba zapewnić dach nad głową i pożywienie, a w dalszym okresie czasu zapewnić opiekę medyczną, dać dostęp do obiektów religijnych, pozwolić na mieszkanie w wygodniejszych domach, i tak dalej, i tak dalej. W grze pojawia się trochę nowych budynków, poznikało także sporo znanych z czwórki – w sumie wychodzi to raczej na zero, bowiem budowli nadal jest sporo, ale nie ma ich tyle, aby ktokolwiek się pogubił w zakładkach. Mam jednak pewne zastrzeżenia co do tego, jak gra informuje o problemach na wyspie – "dzienniczek dyktatora" został mocno uproszczony i nie pozwala już chociażby na sprawdzenie, ile osób na wyspie ma wyższe wykształcenie, ani nawet ile domów pozostaje niezajętych. Sprawia to, że zirytowany klikałem po kolejnych apartamentach, zastanawiając się czemu świecą pustkami, podczas gdy na wyspie miałem ludzi wolących żyć w szałasach zamiast w świeżo wybudowanych domach. I to nie tak, że nie było ich stać – pracowali w elektrowni i mieli status "bogatych". Czemu więc domy były puste? Nie mam pojęcia. Nie wiem też czemu przy 70 wolnych miejscach pracy, 40 osób woli być bezrobotnymi i mieszkać byle gdzie, zamiast ruszyć tyłki do szkoły średniej i dostać świetnie płatną pracę w kilku nowych fabrykach. Mieszkańcy nie posiadają już indywidualnych cech widocznych na ich kartach, które pozwoliłyby takie rzeczy wyjasnić. Widać, niektórzy wolą uprawiać banany bez dachu nad głową, zamiast godnie żyć i popijać rum z lodem na dachu swojej willi.

Nie wiem też czemu ludzie są niezadowoleni z poziomu dostępnych rozrywek na wyspie – gra nie udostępnia żadnych podpowiedzi, ani danych na ten temat. Wydawać by się mogło, że w takim przypadku warto zerknąć co myślą nasi podopieczni – niestety i tutaj twórcy mocno uprościli sprawy i "myśli" obywateli dostarczają mniej informacji niż dawniej. Są także o wiele bardziej nudne. Dziwną decyzją było też pozbycie się listy osób odwiedzających daną placówkę, chociażby restaurację. Zamiast zaznaczenia, kto akurat odwiedza dany przybytek albo właśnie do niego zmierza, gra serwuje informacje typu "odwiedzający: 100/200", bez żadnego odniesienia do tego, co faktycznie te cyferki oznaczają. Dochodzi przez to do takich absurdów, jak to, że kościół jest wypełniony 200/200 odwiedzającymi na wyspie, na której mieszka lekko ponad sto osób.

Tropico 5 - Obraz 4


Grze zdecydowanie brakuje właśnie takich detali. Frakcje zostały zredukowane do bycia właściwie zupełnie nieistotną statystyką, podczas wyborów nie można już dokonywać przemówień, wykupywanie ulepszeń budynków nie ma żadnego wpływu na ich wygląd. Nawet maksymalne przybliżenie jest mniejsze niż dawniej. Takie szczegóły może nie wydają się być ważne, ale to właśnie one często decydują o odbiorze gry i Tropico 5 zdecydowanie ustępuje na tym polu czwórce.

Mimo to, nie sposób przyznać, że to nadal dobra gra. Może nie tak dobra, jak mogłaby być. Niemniej, zapewnia ona lekki powiew świeżości w serii, a i ulepszona grafika potrafi zaoferować kilka przyjemnych widoczków (jak na strategię, rzecz jasna). Żywe kolory i niezbyt poważne podejście do tematu, z ciągłym puszczaniem oczka do gracza i typowym dla serii humorem sprawiają, że można spędzić długie godziny na budowie własnego, osobistego raju na Karaibach. Sama obserwacja mieszkańców i ich krzątaniny, ruchu na ulicach potrafi zjeść sporo czasu, uprzyjemnianego typową dla serii muzyką. Szkoda tylko, że piątka pod względem doboru utworów prezentuje się nieco mizernie na tle poprzedniczek.

Jeśli jednak jesteście miłośnikami strategii ekonomicznych i chcecie zbudować raj w Tropico, to ta gra nie powinna Was zawieść – oferuje dokładnie to, czego oczekujecie, czyli dobrze zrealizowanego ekonomicznego menadżera tropikalnej wyspy. Piątka nie jest tym, czego oczekiwałem, ale i tak spędziłem przy niej kilkanaście przyjemnych godzin.

Tropico 5 - Obraz 5

Komentarze

Dodaj nowy komentarz:

Reklama

Ocena autora

7 / 10

Plusy

to nadal Tropico, a więc przyjemna i nieśpieszna symulacja budowy miasta
mechanika i symulacja wyspy
wprowadzenie er/linii czasowej
poprawna grafika i muzyka

Minusy

brak końcowych szlifów
ograniczenie almaniaca
prawie bezużyteczne karty obywateli
prawdopodobnie nadciąga tona płatnych DLC do gry

Najnowsze

2017-05-28 / PC Endless Space 2 / Kosmos, ostateczna granica - także dla graczy, bo mało który gatunek może się mierzyć pod względem skomplikowania „czterem iksom” w przestrzeni kosmicznej.
2017-05-27 / PC Inner Chains / Zaprawdę powiadam wam, nie znajdziecie lepszej definicji "przerostu formy nad treścią", niźli Inner Chains, pięknej wydmuszki wyrwanej z trzewi rodzimego studia Telepaths' Tree.
2017-05-20 / PC The Surge / Poprzedni weekend miałem bardzo trudny. Wylądowałem w fabryce, w której szalała polująca na ludzi sztuczna inteligencja. Mogłem bronić się za pomocą kawałka rury, przynajmniej na początku.
Pokaż pełną listę

Najpopularniejsze

2013-09-26 / Microsoft Xbox 360 Grand Theft Auto V / Skąpane w promieniach zachodzącego słońca miasto przesuwa się za oknami samochodu.
2014-01-20 / Nintendo WiiU Lego City Undercover / Harry Callahan, John McClane, Franciszek Maurer, Axel Foley, Frank Drebin, Olgierd Halski, Martin Riggs, Roger Murtaugh, Tequila Yuen, David Starsky, Ken Hutchinson i tak dalej.
2013-11-25 / PC X-COM: Enemy Within / Tworzenie dodatków stało się zbyt proste: od zbroi konia, przez przepakowane giwery, po wycięte elementy podstawek.
Pokaż pełną listę

Reklama