Facebook
Twitter
YouTube
Steam
Feed
Aplikacja Save!Project
dla Windows
Aplikacja Save!Project
Ta strona wykorzystuje ciasteczka w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych.
Rozumiem, nie pokazuj tej informacji ponownie.
Zarejestruj się Zaloguj się Jesteś członkiem naszej społeczności?

Vaporum PC

OsaX Nymloth / 2017-10-23 / Redakcyjna treść publiczna
Gatunek dungeon crawlerów przez lata wydawał się być w zasadzie zupełnie martwy – gloria i chwała tytułów pokroju Might & Magic, Wizardry i równie starych produkcji dawno zamieniła się w kurz wspomnień. Niemniej za sprawą studia Almost Human, coś się zmieniło: dwie udane produkcje z serii Legend of Grimrock nie tylko tchnęły życie w martwy gatunek, ale też nadały mu blasku i świeżości. I być może również sprawiły, że inne studia postanowiły spróbować swoich sił właśnie w tej niszy.



Najnowszym przedstawicielem odrodzającego się powoli gatunku dungeon crawlerów jest Vaporum od słowackiego studia Fatbot Games. Wcielamy się w weń w postać zagubionego bogowie wiedzą gdzie człowieka, który cierpi na – oczywiście – amnezję. W pobliżu znajduje się jedynie potężna budowla sięgająca nieba, więc naturalną decyzją biednego bohatera jest wejście do środka, co jest potęgowane wrażeniem, że zna on to miejsce. I jak można się spodziewać, nie będzie ono pełne miłych ludzi proponujących ogrzanie się przy herbatce i herbatnikach.

Vaporum - Obraz 1


Nie ma co ukrywać, że Vaporum pełnymi garściami czerpie nie tylko ze swoich poprzedników sprzed dwóch dekad, ale również ze wspomnianego wcześniej Legend of Grimrock – są jednak różnice, o których właśnie napiszę słów parę. W Vaporum nie mamy do czynienia z krainą fantasy, a bardziej settingiem w stylu steampunk (albo wręcz dieselpunk), co dodaje grze pewnej świeżości – zamiast przemierzać mroczne korytarze wykute w kamieniu lub starożytne krypty, będziemy przechadzali się chociażby krętymi ścieżkami pełnymi rur i innych mechanicznych urządzeń ukrytych w ściach albo po urządzonej w angielskim stylu wielkiej bibliotece.

Również przeciwnicy to nie kolejne wariacje na temat orków, goblinów i smoków, a maszyny lub istoty wystawione na działanie tajemniczej substancji, którą badano właśnie w tej potężnej wieży. Nie ma co liczyć na przyjacielskie spotkania, w zasadzie wszystko, co napotka się na drodze jest wrogie i trzeba to albo zabić albo... uciec, zamykając za sobą wszystkie drzwi. Gorzej jeśli akurat ucieka się w kierunku nieznanej części poziomu, bo to przepis na wpadnięcie w jeszcze gorsze kłopoty.

Vaporum - Obraz 2


W przeciwieństwie do innych gier tego typu, w produkcji Fatbot Games nie mamy drużyny i nasz bohater może liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Sprawia to, że każde starcie jest wyzwaniem, bo nawet zlekceważenie pospolitego radioaktywnego karalucha może zakończyć się utratą cennych punktów wytrzymałości, a o zaklęciach leczących można jedynie pomarzyć. W zasadzie jedynym sposobem na leczenie jest skorzystanie z zestawów naprawiających aktualnie używany kombinezon (które można podzielić na trzy zasadnicze kategorie: pseudo-mag, wojownik i człowiek-czołg), albo wbicie nowego poziomu. Dodatkowe opcje pojawiają się dopiero po zbadaniu kilku poziomów wieży, więc... bywa ciężko. Naprawdę ciężko.

Wróćmy jednak na chwilę do bohatera. Z racji tego, że musi on radzić sobie w pojedynkę, twórcy postanowili dać mu odpowiedni zestaw możliwości. I tak możemy wyposażyć się w dwa zestawy broni, pomiędzy którymi szybko można się przełączać w dowolnym momencie – co jest dość kluczowe w zasadzie od samego początku gry. Do wyboru posiadamy rozmaite bronie do walki wręcz, tarcze oraz pistolety i karabiny – z których część lepiej sprawdza się w walce z przeciwnikami mechanicznymi, a inne z biologicznymi. Wybór oręża wspomagany jest specjalnościami, w które inwestujemy punkty na każdym nowym poziomie doświadczenia, a które m. in. wzmacniają konstrukcję noszonego pancerza, zwiększają zadawane obrażenia lub wspomagają szybkość regeneracji energii. Każda "ścieżka" posiada po trzy kluczowe punkty, których odblokowanie daje znaczne korzyści. I tak przykładowo w przypadku karabinów osiągnięcie ostatniego poziomu mistrzostwa pozwala na ostrzeliwanie wrogów w taki sposób, że kule trafiają kilku przeciwników stojących jeden za drugim. Dodajcie do tego gadżety, które najprościej uznać za steampunkową magię, a otrzymacie całkiem kompetentny system pozwalający dostosować swój styl gry. I nie mamy tutaj do czynienia ze zbędnymi ścieżkami lub niezbyt użytecznym żelastwem – wszystko może się przydać. Na wyższych poziomach trudności jest wręcz wskazane, aby w kilku miejscach zmienić broń lub pancerz przed trudnym starciem.

Vaporum - Obraz 3


Vaporum jest trudne – przemierzanie korytarzy rozpocząłem od wysokiego poziomu trudności i kolejne pomieszczenia i poziomy zdobywałem z mozołem, czasami nawet wczytując grę kilka razy. Przykładowo tuż przed przejściem na drugi poziom wieży, musiałem przeżyć zasadzkę dwóch robali oraz pokonać mini-bossa pojawiającego się tuż przed przejściem. Problem w tym, że miałem... jedynie 3 punkty wytrzymałości i jeden zestaw naprawczy. Zajęło mi kilka prób, zanim uznałem, że walka z robalami nie ma sensu i udało mi się je zamknąć się w odosobnionym miejscu, a następnych kilka prób poświęciłem na bossa. A dalej jest równie wesoło – walka w stosunkowo niewielkim pomieszczeniu z kilkoma przeciwnikami, w tym takimi posiadającymi ataki dystansowe i o obszarowym polu rażenia bywają całkiem ekscytujące. Jak i irytujące.

Korzystając z faktu, że protagonista jest samotnym, z góry zdefiniowanym bohaterem, twórcy postanowili dać mu głos. I nie jestem pewien, czy to była najlepsza decyzja. Komentarze rzucane są w ustalonych przez skrypt momentach i wygłaszane tonem zawodowego zawadiaki, który tak naprawdę nawet nie jest niczym zdziwiony i opędzanie się od hordy przeciwników wyssał z mlekiem matki. Pozostałe kwestie mówione odnajdywane w postaci audiologów są po prostu poprawne, podobnie jak całość udźwiękowienia.

Vaporum - Obraz 4


Eksploracja wieży i badanie jej tajemnic są całkiem przyjemne, nie tylko za sprawą rozmaitych puzzli i zagadek blokujących dalszą drogę albo sprytnie poukrywanych sekretów skrywających bardzo pożyteczne przedmioty. Od strony graficznej Vaporum prezentuje się jak najbardziej poprawnie, z wyraźnymi teksturami i miłymi dla oka efektami światłocienia. Podobnie jak Grimrock, widać że większa statyczność gatunku pozwala na stworzenie całkiem wysokiej jakości obiektów bez szkody dla wydajności.

Vaporum to dla mnie właśnie taki Grimrock w wersji steampunk – pomijając setting i zamianę własnoręcznie tworzonej drużyny na pojedynczego protagonistę, obie gry łączy znacznie więcej, niż dzieli. Już w ciągu pierwszej godziny widać podobne rozwiązania, takie jak płyty naciskowe, na które musimy położyć jakiś przedmiot, aby uaktywnił się mechanizm otwierający drzwi. Przesuwanie skrzyń? Jest. Dziwne kule energii, które musimy skierować do "gniazd"? Jak najbardziej. Ukryte na ścianach przełączniki? Zgadliście. Owszem, część z tych rzeczy to spadek po dziadkach gatunku, ale ciężko się opędzić od wrażenia deja vu. Nie oznacza to, że Vaporum to zła gra – co to, to nie! To kompetentna produkcja, która słusznie spodobała się fanom gatunku. A na rynku tak pustawym jak dungeon crawlery w pierwszoosobowej perspektywie, wybrzydzać po prostu nie można.

Vaporum - Obraz 5

Vaporum - Obraz 6

Komentarze

Dodaj nowy komentarz:

Reklama

Ocena autora

7 / 10

Plusy

znana mechanika dungeon crawlera, która po prostu działa
całkiem przyjemne sekcje z zagadkami
pewne zróżnicowanie poziomów
ładna dla oka
mniej wykorzystywany setting

Minusy

nie wybija się ponad konkurencję
dla hejterów: Grimrock wersja steampunkowa

Najnowsze

2017-11-29 / PC Sylvio 2 / Kickstarter stał się kolebką niejednego sukcesu, ale też odnotował niemało porażek. Nie brakuje wszak kampanii, które nie zdołały zgromadzić tzw.
2017-11-07 / PC Hand of Fate 2 / Przeszło dwa lata temu australijskie studio Defiant Development wydało Hand of Fate, grę łączącą w sobie kilka zaskakująco pasujących do siebie gatunków, która stała się jedną z moich ...
2017-11-02 / Sony PlayStation 4 Assassin's Creed: Origins - recenzja / Wielobarwne odcienie czerwieni zachodzącego słońca ustąpiły ogarniającemu zewsząd mrokowi nocy, gdy wyruszyłem na łowy.
Pokaż pełną listę

Najpopularniejsze

2013-09-26 / Microsoft Xbox 360 Grand Theft Auto V / Skąpane w promieniach zachodzącego słońca miasto przesuwa się za oknami samochodu.
2014-01-20 / Nintendo WiiU Lego City Undercover / Harry Callahan, John McClane, Franciszek Maurer, Axel Foley, Frank Drebin, Olgierd Halski, Martin Riggs, Roger Murtaugh, Tequila Yuen, David Starsky, Ken Hutchinson i tak dalej.
2013-11-25 / PC X-COM: Enemy Within / Tworzenie dodatków stało się zbyt proste: od zbroi konia, przez przepakowane giwery, po wycięte elementy podstawek.
Pokaż pełną listę

Reklama