Facebook
Twitter
YouTube
Steam
Feed
Aplikacja Save!Project
dla Windows
Aplikacja Save!Project
Ta strona wykorzystuje ciasteczka w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych.
Rozumiem, nie pokazuj tej informacji ponownie.
Zarejestruj się Zaloguj się Jesteś członkiem naszej społeczności?

Assassin's Creed: Origins - recenzja Sony PlayStation 4

Kamikaze / 2017-11-02 / Redakcyjna treść publiczna
Wielobarwne odcienie czerwieni zachodzącego słońca ustąpiły ogarniającemu zewsząd mrokowi nocy, gdy wyruszyłem na łowy. Po dachach miasta mknę niczym duch, by niepostrzeżenie dotrzeć do usadowionej w samym centrum głównej świątyni Seta. Po krótkiej chwili przykucam na czubku zniszczonej zębem czasu kolumny i rozpocząłem obserwację kapłanów odprawiających conocne modły. On gdzieś tu jest - mój cel. On i jemu podobni zapłacą najwyższą cenę za to, co zrobili mojej rodzinie, a wielki Wąż pożre ich serca…

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 1


Od razu chciałbym zaznaczyć, że swoją wędrówkę z serią Assassin's Creed zakończyłem na Black Flag – dopadło mnie zmęczenie materiału, przedziały historyczne w następnych grach były jakoś dla mnie mniej kuszące. Dlatego też z rosnącym oczekiwaniem obserwowałem rozwój najnowszej pozycji ze stajni Ubisoftu z dopiskiem Origins. Starożytny Egipt to moja pasja od małego dziecięcia, więc z radością zagłębiłem się w zaserwowany przez twórców świat. Zanim jednak przejdę do rzeczy, to już może teraz podam skróconą wersję dla największych fanów AC:

Kupujcie!

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 2


A co jeśli ktoś rozpoczyna przygodę z serią, lub (tak jak ja) od czasu do czasu zakupi jeden z tytułów i zastanawia się czy jednak pomimo wszystko warto zainwestować w tą produkcję swoje pieniądze? Już śpieszę z pomocą i zapraszam do lektury, bo zabiorę was wszystkich na wycieczkę po Starożytnym Egipcie.

Gra przenosi nas do niespokojnego okresu historycznego, w którym to na tronie Faraona urzęduje młody Ptolemeusz XIII, w kuluarach spiskuje jego siostra Kleopatra, greccy osadnicy wyrzucają ze swoich ziem rodowitych Egipcjan, a gdzieś za granicami państwa majaczą rzymskie legiony. Jednak pomimo tych wszystkich zawirowań w politycznym tyglu, bohaterowi przyświeca bardziej osobisty cel. Bayek – bo tak ma na imię, wypowiedział małą, prywatną, motywowaną zemstą wojnę tajemniczemu Zakonowi Temp... ekhm, Pradawnych. W wyniku jednej z ich intryg ginie syn protagonisty, więc nic dziwnego że chwyta on za broń i postanawia wymierzyć sprawiedliwość osobiście. Ta krwawa wendeta nie jest łatwa, bo Pradawni ukrywają się pod pseudonimami: Szakal, Skarabeusz, Krokodyl – a to tylko niektóre z nich.

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 3


Trzeba też nadmienić, że Bayek jest medżajem – naznaczonym przez samego faraona czymś w rodzaju stróża prawa, może więc swobodnie poruszać się po Egipcie i bez większych przeszkód tropić swoje ofiary. Tu muszę pogratulować Ubisoftowi, ponieważ każdy oddany do eksploracji świat który tworzą, stara się wiernie oddać wrażenie "życia" – w AC: Origins udało się to znakomicie. Często chodziłem bez żadnego celu i obserwowałem np. żniwa na polach zalewowych, lub balsamowanie ciał w lokalnej świątyni (zwyrol! - przyp. OldUpa). Odwiedziłem także Sfinksa, wspiąłem się na czubek Piramidy Cheopsa i latarni Faros, zresztą, do takiej eksploracji skutecznie zachęcał zaimplementowany i wygodny tryb foto. Co ciekawe, zrzuty ekranu są przesyłane na serwery Ubisoftu i oznaczane na mapie, by inni grający mogli je także zobaczyć i ocenić.

W grze poza głównym wątkiem fabularnym jest mnóstwo do roboty! Co i rusz można pomóc jakiemuś NPCowi w potrzebie, tradycyjnie zsynchronizować się z najbliższym punktem widokowym, bądź wejść do prastarego grobowca i poszukać w nim tajemniczych tablic z czasów Starego Państwa. Czasem bohater w ramach misji będzie miał możliwość poprowadzenia dochodzenia, polegającego na znalezieniu na wyznaczonym obszarze odpowiednich elementów, innym razem zmierzy się z zagadkami środowiskowymi. A jeżeli ktoś będzie czuł się jeszcze na siłach, to może spróbować szczęścia w lokalnych wyścigach rydwanów (do boju zieloni!), lub wyrąbać krwawą drogę na szczyt w walkach gladiatorskich.

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 4


Przez krótkie momenty oprócz Bayeka przyjdzie nam kierować poczynaniami jego żony Ayi - nie będę się tu nadmiernie rozpisywał, bo te momenty są dość ściśle związane z fabułą, niemniej walki morskie z jej udziałem na pewno zasługują na pochwałę. Te zdecydowanie zbyt krótkie i zbyt rzadkie momenty, gdy kapitan krzyczy "Ramming speed!", a bębniarz rozpoczyna wybijać szybsze tempo, by po chwili wbić się statkiem w galerę przeciwnika będę pamiętał jeszcze przez długi czas.

Czas wracać do głównego bohatera gry - medżaja Bayeka. Starożytny Egipt (i nubijska, rzymska prowincja), to jednak czasem niezbyt przyjazne miejsce: żołnierze Ptolemeusza, pustynni bandyci czy dzikie zwierzęta tylko czekają by nas rozszarpać – na takie wyprawy trzeba być dobrze przygotowanym. Jeśli ciche zabójstwo ostrzem lub łukiem zawiedzie, to w podorędziu mamy zdolności i bronie przeznaczone do bardziej otwartej walki. Te drugie występują w 3 wariantach – im lepszy, tym więcej dodatkowych zdolności dany przedmiot posiada. Moim ulubionym orężem była włócznia, a choć zadawała potężne obrażenia krytyczne, to zabierała w zamian Bayekowi 2/3 życia, musiałem więc posiłkować się tarczą. Jednak wrogowie też nie są w ciemię bici i również często tarczą się zasłaniają – tutaj z pomocą szły mi kombinacje słabych lub silnych ataków wspomagane bombami dymnymi. Na uwagę zasługuje też fakt, że z każdym zadawanym ciosem wzrasta poziom adrenaliny, którą po pełnym naładowaniu można wykorzystać do potężnego Ataku Przełamania. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by do walki wykorzystać konia, wielbłąda, lub rydwan wojenny - kombinacji jest naprawdę wiele! Nie oszukujmy się jednak, SI wrogów nie jest jakimś szczytem finezji, lecz mimo to walki dają sporo satysfakcji, a mini finishery w wykonaniu Bayeka to miód na oczy.

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 5


Na osobne odnotowanie zasługuje fakt, że pewną część sprzętu noszonego przez medżaja można ulepszyć (np. upgrade pancerza to dodatkowe życie, a karwasza to dodatkowe obrażenia od łuku), jednak potrzebne są do tego odpowiednie surowce. Można je uzyskać w wyniku polowań na zwierzęta, a także napadając na uzbrojone konwoje żołnierzy. W lokalizacji tychże surowców (a także wrogów i terenu) posłuży orlica Senu. Jest to bardzo mądry ptak, który po zainwestowaniu w odpowiednie umiejętności może nas nawet bezpośrednio wspomóc w walce.

A muzyka? Agresywne tony podczas walki, niepokojące rytmy w czasie uderzenia burzy piaskowej, spokojne i wesołe brzmienia w Aleksandrii – wszystko tu jest, znakomicie dopełniając pozytywne wrażenia.

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 6


Czy coś zawiodło? Oprócz wspomnianych już zbyt krótkich fragmentów bitew morskich, wystąpiły u mnie 3 crashe gry i małe błędy w SI – jak na tak dużą grę to całkiem niewiele. Niestety "autopilot" na wierzchowcu czasem działał źle i nie mógł mnie doprowadzić do celu, a przy większych pojazdach i małych uliczkach np. w Aleksandrii, głupiał całkowicie (na szczęście punkty widokowe działają jak teleporty, więc tragedii nie ma). Zakończenie głównego wątku fabularnego nie było też jakoś szczególnie porywające, ale to już trochę czepianie się.

Tak więc prezentuje się nowy Assassin's Creed: Origins, gra warta swojej ceny. Z chęcią zainwestuję w dwa nadciągające DLC (twórcy szykują też co nieco przyszłego, darmowego contentu), do zobaczenia więc na piaskach pustyni!

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 7

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 8

Assassin's Creed: Origins - recenzja - Obraz 9

Komentarze

Dodaj nowy komentarz:

Reklama

Ocena autora

9 / 10

Plusy

klimat!
żyjący świat
to nadal stary, dobry Assassin's Creed

Minusy

parę drobnych bugów
średnie zakończenie
sporadyczne problemy ze sztuczną inteligencją

Najnowsze

2017-11-29 / PC Sylvio 2 / Kickstarter stał się kolebką niejednego sukcesu, ale też odnotował niemało porażek. Nie brakuje wszak kampanii, które nie zdołały zgromadzić tzw.
2017-11-07 / PC Hand of Fate 2 / Przeszło dwa lata temu australijskie studio Defiant Development wydało Hand of Fate, grę łączącą w sobie kilka zaskakująco pasujących do siebie gatunków, która stała się jedną z moich ...
2017-11-02 / Sony PlayStation 4 Assassin's Creed: Origins - recenzja / Wielobarwne odcienie czerwieni zachodzącego słońca ustąpiły ogarniającemu zewsząd mrokowi nocy, gdy wyruszyłem na łowy.
Pokaż pełną listę

Najpopularniejsze

2013-09-26 / Microsoft Xbox 360 Grand Theft Auto V / Skąpane w promieniach zachodzącego słońca miasto przesuwa się za oknami samochodu.
2014-01-20 / Nintendo WiiU Lego City Undercover / Harry Callahan, John McClane, Franciszek Maurer, Axel Foley, Frank Drebin, Olgierd Halski, Martin Riggs, Roger Murtaugh, Tequila Yuen, David Starsky, Ken Hutchinson i tak dalej.
2013-11-25 / PC X-COM: Enemy Within / Tworzenie dodatków stało się zbyt proste: od zbroi konia, przez przepakowane giwery, po wycięte elementy podstawek.
Pokaż pełną listę

Reklama