Facebook
Twitter
YouTube
Steam
Feed
Aplikacja Save!Project
dla Windows
Aplikacja Save!Project
Ta strona wykorzystuje ciasteczka w celu poprawnej realizacji dostarczanych usług i informacji oraz w celach gromadzenia anonimowych informacji statystycznych.
Rozumiem, nie pokazuj tej informacji ponownie.
Zarejestruj się Zaloguj się Jesteś członkiem naszej społeczności?

Hand of Fate 2 PC

OsaX Nymloth / 2017-11-07 / Redakcyjna treść publiczna
Przeszło dwa lata temu australijskie studio Defiant Development wydało Hand of Fate, grę łączącą w sobie kilka zaskakująco pasujących do siebie gatunków, która stała się jedną z moich ulubionych produkcji niezależnych. Był to dowód na to, że świetny pomysł i solidne wykonanie pozwalają osiągnąć znakomite efekty nawet niewielkiemu, niezależnemu studiu. Dwa lata później, Defiant powraca z sequelem – nie mogłem więc nie rzucić wszystkiego i nie wyjechać w Bieszczady, żeby zagłębić się w nowej odsłonie.



I od samego początku mordka mi się nie przestawała uśmiechać – wystarczyło usłyszeć Dealera, aby natychmiast przypomnieć sobie wszystkie jego docinki, genialne komentarze i zagrywki z pierwszej części. Uśmiech nie zniknął nawet po pewnym czasie, a to dlatego, że Hand of Fate 2 to gra pod każdym pozorem większa, ładniejsza, lepsza i bardziej różnorodna od poprzedniczki. Sequel w zasadzie doskonały. Ale po kolei.

Hand of Fate 2 - Obraz 1


Czym w ogóle jest Hand of Fate? Dla niewtajemniczonych, to ciekawy miks gatunkowy, łączący w sobie elementy gier roguelite, karcianki (zdobywanie nowych kart, budowa własnej talii), brawlera, action RPG i gry planszowej. Przeciętna rozgrywka odbywa się poprzez poruszanie pionka (postaci gracza, którą tym razem można spersonalizować) po kolejnych kartach tworzących mapę danego poziomu. Karty są początkowo zwrócone frontem ku dołowi, nie wiadomo więc, na co się wpadnie – może to być jedna z kart Dealera, specyficzna dla danej mapy albo któraś z kart z talii gracza. Można więc wtarambolić się niczym pijany suseł na wiejskie wesele i przy odrobinie pecha zatruć alkoholem, albo mieć pecha i zostać okradzionym przez goblina. Część kart może zadawać obrażenia, inne mogą być okazją do zdobycia ekwipunku lub jedzenia, bądź też złota. Albo można trafić w zasadzkę – wówczas Dealer zgrabnie prezentuje karty reprezentujące przeciwników i gra przenosi się do areny, w której w trybie pseudo-TPP trzeba wyeliminować wrogów. Walka przypomina nieco system stosowany w grach pokroju Batman Arkham Asylum, Sleeping Dogs i kilku innych, a więc poza typowymi ciosami i blokami trzeba uważać również na ciosy nie do zablokowania oraz okazje do wyprowadzenia kontr.



Tyle z podstaw. Jak już wspomniałem, dwójka jest pod każdym względem większa i bogatsza od poprzedniczki. Mamy więc nie tylko więcej kart do odblokowania, ale również sporo nowego sprzętu (kilka rodzajów broni, pancerzy, masa artefaktów, a czasami przeklętych przedmiotów), czy też mini-questów pozwalających na odkrywanie nowych kart, jeśli akurat w danej rozgrywce wpadniemy na odpowiednią kartę i sprostamy wyzwaniu przez nią stawianemu. Mogę one przyjmować formę walki (czasami na czas albo z innymi sztuczkami), rzutu kośćmi, wyboru karty spośród czterech zakrytych i pomieszanych, testu cierpliwości na magicznym wahadle... wyzwań jest sporo i każde z nich wymaga od gracza pewnej wprawy albo sporej dawki szczęścia. Udane wyzwania pozwalają uzyskiwać tokeny (żetony) danej karty, co na końcu danej sesji pozwala poznać nagrody: mogą to być kolejne karty wyzwań np. kontynuujące wątek lub historię, albo nowe artefakty lub potężne, magiczne bronie.

Hand of Fate 2 - Obraz 2


Jedną z nowości w dwójce jest możliwość dodania do talii nie tylko standardowego zestawu zdarzeń i uzbrojenia, ale również wskazania części startowego ekwipunku oraz... towarzysza. Ci ostatni rekrutowani są podczas wykonywania głównych misji i posiadają własne karty zdarzeń, które posuwają do przodu ich wątek. Kompanioni są całkiem przydatni również per se, albowiem oferują nie tylko ewentualną żywą tarcze, na której może się skupić część przeciwników, ale również rozmaite zdolności. Pierwszy towarzysz to przykładowo mag (i wyjątkowo kiepski bard), który w walce rzuci na postać gracza magiczną tarczę, samemu traktując wrogów pociskami mocy i oferujący czasami pomoc w wyzwaniach. Pewien barbarzyńca z kolei potrafi zaszarżować na wrogów i ich oszołomić, a w wyzwaniach z kośćmi zaoferuje dodatkową kość w przypadku niepowodzenia, co z reguły pozwala oszukać przeznaczenie. Nie ma jednak niczego za darmo i skorzystanie z takiej pomocy eliminuje towarzysza na trzy tury, podczas których gracz jest zmuszony radzić sobie bez pomocy.

Jak się rzekło, Dealer powraca – aby nie rzucać spoilerami, powiem tylko, że ma on powody do nielubienia postaci gracza. To sytuacja sprawiła, że jest on niejako zmuszony do współpracy. Usprawnił on swoją grę w znaczny sposób i przygotował serię misji-wyzwań, które trzeba wykonać, aby być gotowym do starcia z nowym, finałowym bossem. I tutaj właśnie tkwi jedna z najlepszych zmian w stosunku do jedynki! O ile wcześniej można było wpaść w pewną monotonię, o tyle w Hand of Fate 2 nie ma mowy o nudzie albo o używaniu tej samej talii przy każdej okazji. W zasadzie każda misja stawia przed graczem nowe wyzwania – co prawda składają się one z tych samych części składowych, ale zawsze jest COŚ jeszcze. W jednej misji gracz otrzymuje potężną broń do pokonania magicznej bariery i pokonania bossa, ale musi udowodnić, że jest godzien ją dzierżyć (system sławy to kolejny "surowiec" obok życia, jedzenia i złota, który wpływa na to, w co można wyposażyć swoją postać). A w jaki sposób? Dokonując odpowiednio heroicznych czynów, ma się rozumieć! A czy to będzie wygrana w turnieju w siłowaniu na rękę, wypuszczenie pokonanych bandytów na wolność i zapłacenie im za fatygę, czy też uratowanie rodziny z płonącego budynku, zależy tylko od gracza. I losu, bo nigdy nie wiadomo, na jaką kartę się trafi. W innym wyzwaniu gracz startuje z 10 punktami życia (słowem: jest się na strzała od przypadkowego szkieleta) i musi nie tylko przeżyć, ale jeszcze znaleźć sposób na wzmocnienie pancerza, aby pokonać ogra. Co powiecie na mapę w płonącym mieście pełnym skażonych nieumarłych, z którego trzeba uratować cywilów?

Hand of Fate 2 - Obraz 3


Różnorodność to siła Hand of Fate, a niektóre wyzwania są na tyle trudne, że nie obejdzie się bez dobierania talii specjalnie pod czekające weń trudności. Tutaj gra również ułatwia życie, zapamiętując talię wcześniej wykorzystywaną przy danej misji – można więc śmiało eksperymentować. Albo zdać się na małpę, która wybierze karty za gracza. To zróżnicowanie i nowa formuła kampanii sprawia, że gra się niby w to samo, ale zawsze jednak inaczej. Dodajcie do tego wspomniane większe bogactwo kart, a łatwo dojść do wniosku, że Hand of Fate 2 jest sequelem w zasadzie idealnym.

Grafika i muzyka również zostały podrasowane, oferując śliczne widoczki w charakterystycznym dla serii stylu graficznym, który zachowuje swoje specyficzne cechy zarówno na grafikach zdobiących karty, jak i w pełnym 3D ukazującym rozmaite środowiska. Jest po prostu ładniej, a Dealer również jest w formie: pomimo sojuszu z graczem, nie stroni on od barwnych, acz kąśliwych komentarzy. Nie raz zdarzało mi się, że przerywałem grę tylko po to, aby dosłownie spojrzeć mu w oczy myśląc "czy on właśnie powiedział to, co powiedział?". Dochodzi wręcz do przekomarzania się (no dobra, tylko w myślach, ale jednak!) z Dealerem, co jak najlepiej świadczy o jego roli w całej serii. Aktor podkładający pod niego głos również się nie zmienił, za co sława wszystkim bogom na dole i na górze.

Hand of Fate 2 - Obraz 4


W Hand of Fate 2 mamy wszystkie elementy, które sprawiły, że w 2015 roku jedynka była jedną z najciekawszych niezależnych gier na rynku. Defiant Development zdołało nie tylko ponownie wykrzesać magię z grania w "karciankę na stole", ale wprost ulepszyć ją pod każdym względem. Czy to będą karty, nowe mechaniki i wyzwania, czy też kwestie Delaera, wszystko jest lepsze, większe i ładniejsze - nawet labirynty pełne pułapek, które chyba zmieniły się w najmniejszym stopniu.

Hand of Fate 2 - Obraz 5

Hand of Fate 2 - Obraz 6

Hand of Fate 2 - Obraz 7

Komentarze

Dodaj nowy komentarz:

Reklama

Ocena autora

9 / 10

Plusy

Unikalne połączenie gatunków
Różnorodność!
Wciąga jak diabli
Narrator/Dealer!
Usprawnienie w każdym aspekcie względem jedynki

Minusy

Praca kamery potrafi być nieco irytująca
Na upartego: etapy z pułapkami ;)

Najnowsze

2017-11-29 / PC Sylvio 2 / Kickstarter stał się kolebką niejednego sukcesu, ale też odnotował niemało porażek. Nie brakuje wszak kampanii, które nie zdołały zgromadzić tzw.
2017-11-07 / PC Hand of Fate 2 / Przeszło dwa lata temu australijskie studio Defiant Development wydało Hand of Fate, grę łączącą w sobie kilka zaskakująco pasujących do siebie gatunków, która stała się jedną z moich ...
2017-11-02 / Sony PlayStation 4 Assassin's Creed: Origins - recenzja / Wielobarwne odcienie czerwieni zachodzącego słońca ustąpiły ogarniającemu zewsząd mrokowi nocy, gdy wyruszyłem na łowy.
Pokaż pełną listę

Najpopularniejsze

2013-09-26 / Microsoft Xbox 360 Grand Theft Auto V / Skąpane w promieniach zachodzącego słońca miasto przesuwa się za oknami samochodu.
2014-01-20 / Nintendo WiiU Lego City Undercover / Harry Callahan, John McClane, Franciszek Maurer, Axel Foley, Frank Drebin, Olgierd Halski, Martin Riggs, Roger Murtaugh, Tequila Yuen, David Starsky, Ken Hutchinson i tak dalej.
2013-11-25 / PC X-COM: Enemy Within / Tworzenie dodatków stało się zbyt proste: od zbroi konia, przez przepakowane giwery, po wycięte elementy podstawek.
Pokaż pełną listę

Reklama